24 h w Warszawie
Dla mnie, jako warszawianki z dziada pradziada, obecna stolica Polski, wydaje się wspaniałym, jeśli nie najlepszym miejscem na ziemi. Oczywiście widziałam wiele ładniejszych zakątków, ale jednak Warszawa ma ‘ten’ specyficzny charakter. Ilością wydarzeń pewnie nie możemy jeszcze mierzyć się z takimi miastami jak Berlin, Paryż czy Londyn, ale i tak są takie weekendy, kiedy nie wiem, na jakie wydarzenie się wybrać – jest ich tak wiele. I wszystkie wydają się ciekawe. Tak, jak i niektóre zabytki oraz coraz to nowsze i atrakcyjniejsze knajpki.
Tanie spanie:
Nie ma zbyt wielu tanich noclegów w Warszawie, tak jak ma to miejsce chociażby w Krakowie, Wrocławiu czy Gdańsku. Można oczywiście próbować bawić się całą noc, jeździć metrem lub autobusami do oporu lub zagnieździć się w jednej z nielicznych otwartych do późnej nocy knajp. Ale można również, po lub przed męczącym dniem, złożyć głowę i resztę ciała w jednym z trzech hosteli w centrum Warszawy.
Pierwszym z nich jest OKIDOKI. Pokoje mają różne style i charaktery. Ich wystrój zaprojektowali warszawscy artyści. Za dwuosobowy pokój z łazienką i śniadaniem zapłacimy od 175 do 220 złotych. Taki sam pokój, tylko że bez łazienki będzie nas kosztował od 140 do 175 złotych za pokój. Hostel dysponuje również pokojami 3,4,6 i 8 osobowymi, których koszty zamykają się w granicach 34-75 złotych za łóżko. Posiadacze kart ISIC, EURO 26, PTTK oraz Karty Polskiej uzyskać mogą 5% rabat. Hostel mieści się w ścisłym centrum, przy Placu Dąbrowskiego 3.
Kolejnym obiektem w jakim możecie spędzić noc jest hostel Tamka. Nie odznacza się niesamowitym tudzież nietypowy wystrojem, ale jest czysto. Położony jest w dogodnym dla turystów miejscu, dosłownie 3 kroki od Krakowskiego Przedmieścia i Nowego Światu. Jego adres to ul. Tamka 30. Za najdroższy pokój – jedynkę z łazienką w najwyższym sezonie – zapłacimy 150 złotych, natomiast za noc w pokoju 8-osobowym bez łazienki 40 złotych.
Trzeci z proponowanych przeze mnie hosteli jest ulokowany przy jednej z najbardziej znanych ulic Warszawy, a mianowicie na Nowym Świecie 27. Nazywa się New World St.Hostel i dysponuje pokojami dwu i wieloosobowymi. Koszty noclegu wahają się w granicach 40-160 złotych. Pokoje noszą nazwy światowych miast, takich jak: Berlin, Amsterdam, Barcelona, Rzym, Nowy Jork czy Sydney. Recepcja pracuje 24 godziny.
Smaczne jedzenie:
Jeśli macie naprawdę mało czasu, twarde żołądki i wielka odwaga miesza się z chęcią przygody, to zamiast specjałów z amerykańskich koncernów, skosztujcie zapiekanek na Dworcu Centralnym. Jak to mówią: ‘co nas nie zabije, to nas wzmocni’.
Jeśli jednak planujecie obiad w jakimś zadaszonym miejscu to polecam dwa. Afrykańska restauracjo-kawiarnia Cafe Baobab mieści się w urokliwej dzielnicy Saska Kępa, na ulicy Francuskiej 31. Tylko jeden przystanek tramwajem dzieli to miejsce od ścisłego centrum, a stare kamienice, urokliwe ambasady i brak pośpiechu sprawiają, że poczuć możemy się w tych okolicach jak w dawnych czasach lub małym miasteczku na południu Francji. Wegetarianom (ale nie tylko im) w Cafe Baobab polecam zupę z batatów, od której jestem niemalże uzależniona.
Druga miejscówka schowana jest pomiędzy Nowym Światem a Senatorską. Formalny adres to Warecka 8/30a, ale tak naprawdę trzeba wejść w ulicę Kubusia Puchatka, żeby ją odnaleźć. Tym razem jest to holenderska knajpka o nazwie Wiatraki Cafe Lente. Nie można, przychodząc tu, nastawiać się na szybki lunch. Życie w tym miejscu toczy się zdecydowanie spokojniej, co dla (prawie) każdego mieszkańca stolicy jest przeogromnym plusem. Nie umiem polecić jednej rzeczy, w zasadzie wszystko jest dobre (i tanie!).
Atrakcje:
Naprawdę ciekawym muzeum jest według mnie Muzeum Powstania Warszawskiego. Dokumentuje historię, pokazując wiele aspektów tej największej polskiej bitwy stoczonej podczas II wojny światowej. Muzeum jest ciekawe, ponieważ pracują w nim prawdziwi zapaleńcy , a zarazem profesjonaliści w tym temacie. W pełni wykorzystuje najnowsze techniki audiowizualne. Dużą część ekspozycji można obejrzeć również w wirtualnej wersji muzeum.
Muzeum mieści się przy ulicy Grzybowskiej 79 w dzielnicy Wola. Jest czynne: w poniedziałki, środy i piątki w godzinach: 8:00-18:00, w czwartki: 8:00-20:00, w soboty i niedziele: 10:00-18:00, a we wtorki jest zamknięte. Bilet normalny kosztuje 7 PLN, ulgowy 3PLN, w niedzielę natomiast wstęp jest bezpłatny.
‘Moim’ odkryciem kilku ostatnich lat jest Fotoplastikon, który można znaleźć w jednej z bram przy Alejach Jerozolimskich 51. Ponoć jest jedynym w Polsce (i jednym z niewielu na świecie) urządzeniem tego typu. Czynny jest w godzinach 10:00-18:00 od wtorku do niedzieli. Wstęp dla osób dorosłych kosztuje 4 złote, natomiast dzieci i seniorzy zapłacą tylko 2 złote. W niedzielę wstęp wolny.
Będąc na obiedzie na Pradze (np. we wspomnianym Cafe Baobab) można udać się również do zoo,którego główne wejście mieści się przy ulicy Ratuszowej 1. Bilety kosztują 11 (ulgowy) i 16 (normalny) złotych. Godziny otwarcia zmieniają się, zależnie od pór roku, w tym momencie są to 9:00-18:00.
Zmierzając spacerem przez Pragę Północ, w celu odwiedzenia różnych gatunków zwierząt, polecam zatrzymać się przy Pomniku Kapeli Praskiej, zlokalizowanym u zbiegu ulic Floriańskiej i Kłopotowskiego. Pomnik ma na celu uhonorowanie zwykłych obywateli dawnej Warszawy. Kapelę tworzą: skrzypek, akordeonista, gitarzysta, bandżolista oraz bębniarz. Wysyłając od numer 7141 sms o treści ‘kapela’ i numerem piosenki, których spis znajdziemy na mosiężnym bębnie, będziemy mieć możliwość wysłuchania wybranego utworu.
Mój wybór miejsc do spania, jedzenia i zwiedzenia jest czysto subiektywny. To są z pewnością miejsca, które jako pierwsze przychodzą mi na myśl, kiedy wyobrażam sobie siebie jako turystę, zwiedzającego stolicę. Jest oczywiście jeszcze bardzo wiele interesujących obiektów, często mniej znanych, lub nawet w ogóle nieznanych, nawet ludziom mieszkającym tu od urodzenia. Często takie miejsca wiążą się z innymi kulturami, których przedstawicieli jest w Warszawie (i Polsce) coraz więcej. Ale szerzej o urokach wielokulturowej Warszawy kiedy indziej…
foto: wikimedia.org



Jak można polecić ten ohydny pomnik kapeli praskiej albo ZOO gdzie męczą biedne zwierzęta?
Warszawa nie ma już nic z tego specyficznego charakteru, który miała przed wojną. Zamordowana przez nazistów albo wysiedlona przez komunistów inteligencja i napływ wieśniactwa i chamstwa. Kocham to miasto za historię, jaką może się poszczycić jedynie kilka miast na świecie, ale klimat, ludzie i architektura to już niestety porażka…
Nie napislam, ze jest pomnik jest piękny, tylko, że pewnie nie każdy o nim wie, a atrakcją pewnego typu niewątpliwie jest.
A w ZOO pracują też wspaniali ludzie (wiem, bo niektórych znam) i robią dla tych zwierząt wszystko, co się da dla zamknietych stworzeń. A samo popatrzenie na zwierzęta i donacja, w formie biletu, moim zdaniem, też się liczy.
Czyzbyś pamietał Warszawę przedwojenną? Niezmiernie mnie cieszy, że starsi ludzie też nas czytają…
Z moich najbliższych znajomych, tylko jedna para pochodzi z innego miasta Polski i obdarowac inteligencją mogłaby kilka innych par. Myslę, że tak jak wszędzie, obracać się mozna wśród ciekawych lub beznadziejnych ludzi. Jeśli chodzi o architekturę, to jest tak wiele wpsaniałych zakamarków, co prawda są to przede wszystkim pojedyncze budynki, ale jednak…
Klimat, np na zasadzie mega nudego Sztokholmu (tylko w tych dwóch miastach mieszkałam dłuzej) jest dla mnie porażajoco wspaniały. Ale to wszystko wszak rzecz gustu…
starsi ludzie? hahaha 30 lat to jeszcze nie taki dziad
słyszałem dużo o wawie od dziadka. podobno była nazywana paryzem polnocy i nie ze wzgledu na piekna architekture a ze wzgledu na klimat. tutaj zobacz sobie jak bylo kiedys a jak jest teraz: ... albo ... nie bedziesz juz mowic ze warszawa jest piekna ;P oczywiscie sa pieknie odbudowane miejsca ale to juz nie to samo
co do zoo to nie wiem jak mozna kochac zwierzeta i pracowac w zoo albo cyrku. te zwierzeta sa tam zeby dzieci przyszly i poogladaly. w malych klatkach, w innym klimacie… to okrutne zeby zywe, czujace zwierze trzymac w klatce zeby bezmyslne dzieci mogly sobie “zwierzaczki” poogladac
chyba nie do konca mnie zrozumialas. piszac o wysiedleniach i eksterminacji warszawskiej inteligencji nie mialem na mysli ze inni sa debilami, a ze to juz nie ten poziom. nie ci ludzie…
co masz na mysli piszac o klimacie warszawy? to ze na pradze za niewinnosc mozesz dostac kose pod zebra? ze buraki w samochodach sie wyzywaja? ze nikt normalny nie pojdzie na mecz pilki noznej? ze wszedzie sa zastawione miejsca dla niepelnosprawnych? ze przez rozrzucenie klubow w nocy warszawa wymiera (poza ohydnym i smierdzacym centralnym)? ze chyba w co drugim nocnym autobusie sa burdy? ze ceny w centrum sa z kosmosu? ze chamy wyrzucaja smiecie na ziemie? ze stajac na swiatlach widze jak taryfiarz wyrzuca za okno cala popielniczke? ze jak ktos wyglada inaczej niz reszta to na ulicy albo sie z niego smieja albo go zaczepiaja…. to jest “nie nudny” klimat? to ma byc przewaga nad sztokholmem?
Widzisz, ja tez o Warszawie słyszałam wiele od dziadka, tyle, że mnie się podobają i te stare historie i to co dzieję się dziś. Może naiwnie patrzę na świat, ale Praga warszawska bardziej kojarzy mi się z mą uczelnią byłą i rzeczywiście pewnym ‘nietypowym’ środowiskiem, dla osoby wychowanej głównie po drugiej stronei Wisły. A także z Totutotam, jedynymi (moim zdaniem) klubami wartymi uwagi – i błądząc kilka razy nocą po tamtejszych uliczkach wciąż jeszcze mam ręce i nogi, a okradziona zostałam raz w życiu pod katedrą (i to w Gdańsku).
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – tak mnie się to wydaje…
ZOO to jednak co innego niż cyrk. Widziałeś wybieg dla słoni? Jak na warunki zamknięcia jest duży. Wiele instytucji i osób prywatnych adoptuje wirtualnie te zwierzęta i łoży na ich utrzymanie. Oczywiście zgodzę się z Tobą, że lepiej, żeby wszystkie zwierzęta żyły na wolności, tak jak chciałabym, żeby na całyyyym świecie był pokój, ludzie nie kradli i sobie krzywdy nie robili, a lew żeby został weganinem. Czy ludzie pracujący w schroniskach też nie lubią zwierząt?
Jeśli będzie się brało za wzór przeszłość, to ja np. pałam miłością do starożytnego Egiptu. Szkoda, że Egipt teraźniejszy tak nie wygląda…Wiadomo, że interesująco jest sobie powspominać, ale co by było jakby ciotka miała wąsy…jest inaczej i jak Pollyannna będę się doszukiwać pozytywów. Nawet na siłę;P
Mogłabym się długo rozwodzić nad wyższości Warszay nad Sztokholmem (a raczej niższości tego drugiego), ale rzeczywiście ja o młocie, Ty o złocie… Myślałam bardziej o coraz bardziej rozwijającym się warszawskim życiu kulturalno-społecznym. Dodam znów, że imho, dzieje się tu bardzo wiele. Tak, że przeglądając wydarzenia na konkretny dzień często muszę rzucać monetą na co się wybrać, bo przecież się nie rozdwoję…
Klimat kulturalny jest. Choć może lepsze byłoby kreślenie ‘tworzy się’. Co do innych rzeczy, to wciąż jesteśmy oporni, ale z niektórymi zahcowaniami, o jakich piszesz, trzeba walczyć i już.
to co się dzieje dzisiaj, za rzadow HGW, dla ktorej liczy sie tylko zysk, zakrawa o pomste do nieba. cale szczescie ze wczesniej podjeto decyzje o odbudowie palacu saskiego, budowie muzeum powstania warszawskiego i stadionu narodowego w centrum warszawy a nie za wyscigami! pomijam juz to jak nie obroniono starej zajezdni na pradze i wiele innych zabytkow. powstaja tylko centra handlowe i paskudne biurowce! wydaja 1mld zl na most polnocny i zamiast dolozyc drugie tyle i zrobic cos z czego bedzie mozna byc dumnym, to robi sie przeprawe jak 50 lat temu w zwiazku radzieckim. na calym swiecie mosty to popis dla wladz i architektow a u nas dla skapcow. nie wiem gdzie chodzilas po pradze ale gwarantuje Ci ze mialas szczescie ze nic Ci sie nie stalo. pojdz porobic zdjecia np na bazar rozyckiego – zobaczysz jakich zyczliwych masz sasiadow ;P
wybieg dla sloni? przeciez one sie nawet nie rozpedza. wkolo tylko ludzie i samochody. to meczarnia dla dzikich zwierzat. nie wiem kogo Ty bronisz. przeciez te instytucje czy osoby prywatne nie musialyby placic gdyby zwierzeta wrocily do naturalnego srodowiska. jesli te ktore sa juz tam sobie nie poradza to przynajmniej niech nie bierze sie nowych! 100 lat temu ZOO moze i mialo racje bytu, bo malo kto mial szanse podrozowac, ale w dzisiejszych czasach to BARBARZYNSTWO zeby dla radochy rozwydrzonych bachorow wiezic w klatkach te biedne zwierzeta! zeby jas i malgosia mogli sobie poogladac zyrafe albo pume. Twoje porownanie ZOO do pokoju na swiecie jest smieszne, bo o ile to drugie jest poza naszym zasiegiem, o tyle likwidacja ZOO to zaden problem! w schroniskach sa zwierzeta ktore wyrzucili Twoi wspaniali warszawiacy, a w ZOO zwierzeta ktore zlapali Twoi wspaniali sasiedzi zeby pokazac je w klatkach jak jakas wystawe manekinow. wiec nie porownuj tych ktorzy znecaja sie nad zwierzetami w ZOO (chociazby przez trzymanie ich w niewoli w smiesznie malych klatkach lub wybiegach) do ludzi ktorzy zajmuja sie bezdomnymi zwierzetami DOMOWYMI w schroniskach!
w egipcie zostaly przynajmniej piramidy, w warszawie nic nie przetrwalo wojny. wiec mozna kochac to misto za przeszlosc ale nie za terazniejszosc bo pod kazdym wzgledem jest tragiczna. moze za sto lat… oczywiscie mozna sie oszukiwac jak Ty starasz sie to robic
tylko wtedy zderzenie z rzeczywistoscia moze byc bolesne
Cóż, jako miłośniczka niedzielnych śniadań na stadionie, jestem np. przeciwniczką stadionu narodowego (jeszcze zobaczymy czyjego imienia…)
Niestety, zdjęć totalnie nie umiem robić, ale własnie ma szkoła niedaleko Różyckiego była i czasem tam nawet zachodziłam, tak jak i na Plac Szembeka i jego okolice, a także do Parku Skaryszewskiego, na ulice Ząbkowską, Inżynierską. Oraz wielokrotnie na Gocławiu. Na piechotę, samochodem, jednym, drugim i trzecim. Mam tendencje do szlajania się i nocą i dniem gdzie popadnie, a na Pradze mogło mi się stać dokładnie to samo, co na spacerach w jednym z krajów azjatyckich. ‘Zaatakowana’ zostałam raz, i to golizna pewnego pana, na… uwaga uwaga…starym cnotliwym Żoliborzu… Jak się będzie tak podchodziło do zycia, że coś się stanie, to i cegła z sufitu we własnym domu może nas zabić.
Podziwiam wiarę, że zoo można łatwo zlikwidować. Jak sobie to logistycznie wyobrażasz? Wszystkie zwierzęta przewieźć..gdzie? Każde w miejsce ich pochodzenia…I myślisz, że te urodzone w niewoli przetrwają? Ogólnie idea mi się podoba i tu muszę się z Tobą zgodzić, jeśli byłoby to możliwe, to oczywiście podpisałabym się rakami i nogami za tym, żeby instytucje takie jak zoo nie funkcjonowały. I widać, że dawno w takim przybytku nie byłeś, bo dzieci owszem są i przychodzą, ale ilu dorosłych także. Ludzie jak ludzie, i w zoo i w schroniskach są różni. Niektóre schroniska przerabiają psy na smalec…wiele zwierząt jest trzymanych również w chorych warunkach (patrz terażniejsza sytuacja na Paluchu). Więcej(mam nadzieje) jest jednak takich, kt chca je jednak uratować lub choć pozwolić im godniej żyć. A uważasz, że człowiek, który daje jeść tygrysowi bądź sprząta klatkę pumy jest zadwolony z ich niewoli? Chyba własnie próbuje robić wko,żeby miały tam jak najlepiej (i Ci ludzie raczej ich nie wyłapywali własnymi rękami, zwłaszcza, że większośc zwierzat w zoo (zaach?) jest już kolejnym pokoleniem urodzonym w niewoli.
A dlaczego mam kochać tylko przeszłość? Czemu ma mi się nie podobać gotycki kościół i złote tarasy równocześnie? Można to również przełożyć na inne dziedziny. Nie czuję się źle czytając Braci Karamazow i Cosmopolitana, ani słuchając Beyonce i Rachmaninowa, czy Pink Floyd. Czemu uważasz, że tylko to co ‘było’ jest wartościowe? Oczywiście, nie zabraniam Ci tak uważać, ale pozwól innym (mi;) na inny punkt widzenia.
A i pisząc o kulturze, nie mam na myśli klubów nocnych, bo na tym się mało znam. Nocnymi wracałam ze 2 razy, wolę na piechotę.
I jeszcze a propos zachowań ludzkich, takich jak wyrzucanie śmieci i petów (nie znoszę tego również). Od niedawna mieszkam w nowym miejscu, przy jednej z głównych ulic stoilcy. Obok kilka małych parków i trawników, gdzie skupia się życie okolicznych psiarzy. Coś, co było jeszcze niedawno nie do pomyślenia, teraz staje się oczywiśctością – chodzi mi mianowicie o sprzatanie kup po swych psach. Nie wiem czy wpłynęła na to szeroko zakrojona reklama społeczna, wzrok sąsiadów, czy może wystawienie większej ilości koszy i udostępneinie specjalnych torebek. Fakt jest taki, że działa. Oczywiście za granicą jest to już norma. Ale tez w wielu krajach sprzataniem tego typu nieczystosci zajmuja się służby porządkowe. Zauważylam też, że starsi ludzie (młodsze matki również, acz rzadziej) uśmeichają sie i mnei zagadują o psa i o to jak to super, że się sprząta. Jak już wspomianłam wolę widzieć tego typu pozytywy.
W Sztokholmie można naprawdę zejść z nudów, chyba że jest się fanem pracy i zamknięcia po niej w domu. Wszystko jest tip-top, ale do czasu. Tam się jest miłym od do. Tam może rzadziej dostaniesz ‘kosę pod żebra’, ale będąc obcokrajowcem, zostaniesz ulokowany w jednej z poddzielnic, mieszkając w której trudno dostac lepszą pracę, bo sie w niej jest zameldowanym, a będąc zameldowanym tamże nie masz nawet co się starać o lepszą pracę.
Ludzie są chłodni, mniej towarzyscy. Dla mnie tam życie zamiera po wyjściu ze szkoły czy pracy, acz na wakacje to idealna miejscowa. Po tygodniu będziemy szczesliwi, że wracamy do tętniącego domu;)
Na koniec po raz któryś tam dodam, że to moja opinia, każdy może mieć inną, ale ja nie muszę się z nią zgadzać.