Fish pedicure

Ponad rok temu dwa miesiące spędziłam na specyficznej – dla wielu wpadających tu na tydzień bajecznej- wyspie Bali. Ilość salonów spa jest tam porażająca. Przy każdej większej lub mniejszej uliczce znajdziemy przybytek z mniej lub bardziej luksusowym wnętrzem oraz licznymi zabiegami, z których najbardziej polecam masaże. Jednak jeśli chodzi o zaopiekowanie się naszymi stopami i dłońmi, to raczej nie spodziewajmy się rewelacji.

Indonezja to wspaniały kraj, ale wyjątkowo odmienny kulturowo. Żeby przyzwyczaić się do powrotu do Europy, ostatni tydzień w Azji, spędziłam z przyjaciółką w Singapurze – państwie-mieście, które jest specyficznym tworem, łączącym w sobie najlepsze cechy ze wszystkich kontynentów. Jakie mrożące krew w żyłach przeżycia nas tam czekały – przeczytacie poniżej.

Z silnym postanowieniem zadbania o paznokcie udałyśmy się do salonu, który zachęcał bądź straszył (zależnie od nastawienia) hasłem: fish pedicure… Uznałyśmy, że ‘nie takie rzeczy’ w życiu przeszłyśmy i postanowiłyśmy spróbować.

Najpierw dokładnie dowiedziałam się czy rybkom nie stanie się żadna krzywda i czy to nie  wpłynie w negatywny sposób na choćby jedną z nich. Po wielu zapewnieniach, że ‘włos im z głowy nie spadnie’ poddałam się niecodziennej praktyce.

Sam zabieg jest niezwykle prosty. Polega jedynie na przejściu nad obrzydzeniem (i strachem) i włożeniu stóp do małego basenu, w którym pływają żarłoczne rybki o wdzięcznej nazwie garra rufa. Zwierzęta te złuszczają zrogowaciały naskórek poprzez zjadanie drobinek skóry z pięt. Wrażenie jest dziwne, w zasadzie cały czas pęka się ze śmiechu, ponieważ małe rybki bardzo łaskoczą. Efekt jednak nie był tak spektakularny, jak tego oczekiwałam i już następnego dnia powróciłam do starego, dobrego pumeksu.

Próbując dowiedzieć się czegoś więcej o tym typie pielęgnacji stóp, dotarłam do amerykańskich artykułów, które opisywały niezwykłą modę jaka zapanowała w U.S.A. na ten typ zabiegu. Jednak w dość krótkim czasie, w wielu stanach praktyka ta została zakazana. Powodem tej decyzji był przepis, mówiący o konieczności dezynfekcji wszelkich narzędzi kosmetycznych po wykonaniu zabiegu. Zwolennicy tej formy pedicure walczą z tymi rozporządzeniami, twierdząc, że wystarczy regularnie zmieniać wodę, w której pływają rybki, żeby higiena została zachowana. Jednak nadal istnieje ryzyko. Trzeba bardzo uważać, mając nawet bardzo małe skaleczenie, żeby w rankę nie wdał się jakiś rodzaj bakterii.

A Wy chcielibyście mieć możliwość być podgryzanym przez rybki w Polsce?

foto: wikimedia.org

  • sfora
  • śledzik
  • blip
  • flaker
  • skomentuj

Dodaj komentarz

Komentarze moderowane są przez redakcję. Komentarze zawierające obraźliwe i wulgarne słowa będą usuwane. Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.

Najnowsze w Blomedia.pl


Subskrybuj nasz newsletter